Standard, czyli do kogoś przybłąkał się kociak, kto nie mógł go zatrzymać nawet na tymczas.
Mieliśmy u nas jedno miejsce wolne i dostaliśmy super miziastego i oswojonego kocurka.
Wesoły już jest po kastracji.
Jest kotkiem kuwetkowym, czystym. Bardzo lubi przesiadywać na kolanach.
Jest bardzo komunikatywny :-)
Na chwilę obecną (4.05.12) ma 10 miesięcy. Urodził się w 2011 roku.
Nowych właścicieli szukają dwa dwu miesięczne kociaki, których mama najprawdopodobniej została zabita przez samochód.
Kotki są wesołe, kuwetkowe, urocze, sympatyczne, oswojone.
Byłoby wielką radością, gdyby ktoś zechciał je razem adoptować.
Oglądanie ich bawiących się razem jest lepsze od telewizji:-)
Biało-czarny to chłopak.
Biało-szaro-bura to dziewczynka.
Kontakt w sprawie adopcji: 505-895-702
Już po raz drugi w swojej działalności otrzymaliśmy zgłoszenie o kocie na drzewie.
Kot miał tam przebywać już trzeci dzień. Wszyscy się nim interesowali, każdy nad nim ubolewał, ale nikt nie potrafił mu pomóc.
Straż Pożarna uparcie odmawiała przyjazdu zasłaniając się odgórnymi rozkazami.
Straż Miejska przyjechała, przyjrzała się sytuacji kota i odjechała nie podejmując żadnych kroków.
Każdy mówił, jak kot sam wszedł na to drzewo, to i sam zejdzie.
Jednak my znaliśmy tragiczne zakończenie podobnej historii kotka, któremu nikt nie chciał lub nie umiał pomóc. Gdzie po kilku dniach spędzonych na drzewie, kota nad ranem znaleziono martwego pod drzewem.
Nie chcieliśmy by historia znów się powtórzyła.
Tym razem na szczęście znaleźli się ludzie, którzy chcieli pomóc i nie potrafili o nim zapomnieć.
Pierwszy Pan, który obdzwonił wszystkie możliwe miejsca prosząc o pomoc i w końcu trafiając na nas.
Drugi Pan, który zawodowo zajmuje się wycinką drzew i zaoferował swoją pomoc w ściągnięciu tego kota.
Kota udało się ściągnąć, Pan od wycinki odniósł pewne obrażenia, ale cała historia zakończyła się na szczęście happy endem.
Najdziwniejsze na koniec było to, że dopiero po kilku dniach, w momencie ściągania kota spod ziemi wyrośli jego właściciele.
Dlaczego nie zareagowali wcześniej?
Dlaczego nie zainteresowali się pokryciem kosztów całej akcji?
---
Po całej udanej akcji wybuchła mała awantura w urzędzie naszego miasta.
Okazało się, że urzędnicy w ogóle nie mają pojęcia, kto mógłby takiemu kotu pomóc, i kto ma coś takiego w swoich obowiązkach.
Ponieważ naciskaliśmy, otrzymaliśmy w końcu zapewnienie, że w takich przypadkach mamy zawsze dzwonić do Straży Miejskiej, i ona ma obowiązek zawsze pomóc.
O tę informację i zapewnienie jesteśmy teraz troszkę spokojniejsi.
Tymek wrócił po ponad dwóch miesiącach z adopcji. Podobno pół rodziny miało na niego uczulenie.
Serce boli, że czasem pomimo rozmów, wizyt przedadopcyjnych można się aż tak pomylić.
Tym bardziej, że był wyadoptowany jako mały, czteromiesięczny kociak.
A wrócił prawie gotowy do kastracji "duży" chłopak z dużo mniejszymi szansami na nową adopcję.
Rydzyk przyplątał się do znajomej karmicielki.
Zaczął pomieszkiwać na strychu i kiedy przyzwyczaił się do pełnej miski i bezpiecznego schronienia przestał się stamtąd oddalać.
Ponieważ był wykastrowany i totalnie oswojony pomyśleliśmy, że najprawdopodobniej ktoś go wyrzucił, albo komuś uciekł.
W domu tymczasowym okazał się super kotem.
Wielkim pieściochem, grzecznym i kuwetkowym. Nieagresywnym do innych kotów.
Rydzyk jest około dwuletnim dużym sierściuchem o pięknym rudym ubarwieniu.
Jest już przyzwyczajony też do obecności psów.
Szukamy dla niego świetnego domu niewychodzącego, bo po okresie spędzonym na ulicy zupełnie nie chce wychodzić na dwór.
Kontakt w sprawie adopcji:
505-895-702
Maciejka została znaleziona na polach za miastem.
Nie ruszała się z miejsca, była przestraszona i bardzo wychudzona.
Może się zgubiła? A może jej poprzedni opiekun wpadł na "super genialny" sposób by tak pozbyć się niechcianego kota?
Na początku bardzo martwiliśmy się jej chudością, ale po przebadaniu przez lekarza okazało się, że nic poważnego jej nie dolega.
Maciejka zaczęła przybierać na wadze i na nowo zaprzyjaźniać się z człowiekiem.
Jest to kotka o wieku maks. 2 lat.
26.04 ma umówiony zabieg sterylizacji.
Jest kotką kuwetkową, nieagresywną i na razie trochę przestraszoną.
Ale w domu, gdzie będzie się ją kochało i otaczało odpowiednią opieką powinna szybko dojść do siebie.
Kotka przewidziana do adopcji do domu niewychodzącego.
Kontakt w sprawie adopcji:
505-895-702
Oddam w dobre ręce dwa kochane kotki, które przyjechały ze mną z Anglii.
Małka - Małek, Małecjusz (1.5 roku) jest wykastrowany,
Gulcia - Gula- (1.2 roku).
Małka jest bardzo towarzyski, przyjacielski, uwielbia pieszczoty, smyrania. To chyba jego sens życia.
Gulcia za to jest mniej ufna, potrzebuje czasu by kogoś zaakceptować. W zamian za cierpliwość nowego właściciela odwdzięczy się zabawami.
Kotki uwielbiają swoje towarzystwo oraz być blisko kogoś.
Bardzo chciałabym, by znalazł się ktoś, kto przygarnie je oba, by ich nie rozdzielać, jeśli jednak ktoś zechce choćby jednego, to bardzo proszę o niezwłoczny kontakt.
Są to koty domowe – nie wychodzące na dwór.
Kocham je ponad życie jednak astma wygrała tę bitwę.
Więcej zdjęć na moim profilu na facebooku : Agata Szluker, Pabianice.
Proszę o kontakt na numer 508855729 lub 508856727
Misia - śliczna ok. 0,5 roczna sunia (weterynarz stwierdził, że może być mieszanką labradora z wilczurem) poszukuje domu.
Obecni właściciele (starsze schorowane małżeństwo) przygarnęli ją jako małego szczeniaka. Sunia podrosła i okazało się, że będzie to duży pies. Nie dają sobie rady z tak żywiołowym i dużym psem.
Misia jest ślicznym i bardzo przyjaznym szczeniakiem.
Jest radosna, pełna temperamentu i w związku z tym wymaga konsekwentnego prowadzenia i możliwości wybiegania się (dom z ogrodem?)
Sunia jest zaszczepiona, odrobaczona, posiada książeczkę zdrowia.
Przy adopcji będzie wymagane podpisanie umowy adopcyjnej.
Kontakt w sprawie adopcji: 608-336-554
Waluś to 1,5 roczny kocurek.
Uratowany wraz z dwoma braćmi, gdy jako maluch był porzucony przez kocicę.
Głodne, przemarznięte i przestraszone kociaki trafiły do domu zastępczego.
Tak sobie rosły, razem bawiły się, wspólnie poznawały świat.
Serdecznie podziękowania dla Marcela Gałczyńskiego.
Chłopiec zaopiekował się wirtualnie naszym Pingwinkiem.
Gratulujemy Rodzicom , potrafili zaszczepić w dziecku miłość do zwierząt.
Jesteśmy pewni, że wyrośnie z Marcela bardzo wartościowy człowiek.
Coraz częściej spotykamy na swojej drodze ludzi, dla których los zwierząt nie jest obojętny.
Parę dni temu poproszono nas o to, aby pomóc w znalezieniu domu dla tego pięknego kocurka.
Pan, który go znalazł ma już w domu swoje zwierzęta, które niestety nie akceptują przybysza.
Nie mógł jednak pozostawić błąkającego się malucha bez pomocy.
Nazwał go Tygrys... Dlaczego?
Nie wiemy co "autor" miał na myśli, ale to nie jest najważniejsze.
Bambi jest cały czarny a Śnieguś prawie cały biały.
Dwa młode kocurki, około 7 miesięcy.
Łączy ich niesamowita przyjaźń.
Praktycznie wszystko robią razem - jedzą, śpią, myją się, ale najlepiej wychodzi im wspólna zabawa.
To prawdziwy "Gang", gdy jeden psoci drugi patrzy czy jest "bezpiecznie".
Można godzinami na nich patrzeć i trudno się gniewać.
Po męczącym i pracowitym dniu chętnie przychodzą, aby się przytulać i zasnąć blisko człowieka (oczywiście na łóżku).
Nie ma żadnych problemów z jedzeniem i kuwetą.
"Szczytem szczęścia dla kota
jest uwaga, miłość i pieszczoty
ze strony człowieka,
a dla ludzi
nie może być nic pochlebniejszego
niż przywiązanie istoty
tak dalece niezależnej"
Eugen Skasa Weis
Te mądre i piękne słowa uczą a zarazem dokładnie odzwierciedlają charakter naszego kota Garfilda
8-miesięczne rodzeństwo.
Lili (biało-szara) to prawdziwa kotka.
Ma swój indywidualny charakter.
Bardzo ostrożna w stosunku do ludzi, rzadko pozwala się głaskać.
Gdy się ją przytula na początku nieufnie patrzy, później "łaskawie" da się pogłaskać.
Bardzo zwinna.
Toleruje inne zwierzęta (mieszka z kotami i psami), ale najbardziej przywiązana jest do swojego brata Franka.
Ona jest jego przewodnikiem.
Kotek ma 7 miesięcy.
Jest zdrowy, zaszczepiony i posiada książeczkę zdrowia.
Ma piękną lśniącą i długą sierść oraz bursztynowe oczka.
Wie, że jest śliczny - lubi przeglądać się w lustrze ;)
Dostojnie chodzi z podniesionym ogonem, jakby chciał powiedzieć "patrzcie i podziwiajcie".
Jaka była przyczyna doprowadzenia tej kotki do takiego stanu?
Starsi ludzie, którzy opiekują się nią nie zdawali sobie sprawy jak poważnie chora jest ich podopieczna.
Codziennie dostaje jeść, ma ciepłą budkę, gdzie może się schronić i (co najważniejsze) dużo okazywanej troski i miłości.
Niewiedza a może brak finansów (oboje są na emeryturze) spowodowała, że mimo widocznych guzów opiekunowie nic nie zrobili.
Dopiero, gdy jeden z guzów pękł i wydobyła się z niego ciecz przypominająca krew, starsi ludzie przestraszyli się i poprosili nas o pomoc.
Mrozy tej zimy zebrały "obfite plony".
Dużo zwierząt niestety nie przeżyło tych temperatur - chore, głodne, pozostawione bez opieki cichutko zasypiały swoim ostatnim snem... :(
Na szczęście są wśród nas ludzie, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok takiego zwierzaka.
"To jak traktujesz koty,
decyduje o twoim miejscu w niebie"
Robert Anson Heinlein
Często cytujemy mądrych ludzi, aby pokazać jak wielką sprawą jest pomoc tym najbardziej potrzebującym i nagrodzić słowami tych którzy tą pomoc ofiarują.
Kolejny raz wyrazy podziękowania kierujemy do Pani Izabeli Nowak.
Pani Iza jest Dobrym Duszkiem naszych zwierząt - każdy kociak, którego zaadoptowała wirtualnie, trafia w krótkim czasie do nowego domu.
Teraz Pani Iza wzięła pod opiekę naszego Garfilda, który trafił do nas bo... zachorował!
Może i on wkrótce znajdzie dom?
Jeśli Pani Iza jest dobrą czarodziejką, to prosimy czarować dalej :)
Dziękujemy
"Ludzi można podzielić na dwie kategorie:
miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los"
Oscar Wilde
Na pewno do tych pierwszych możemy zaliczyć studentów z SKNOP (Studenckie Koło Naukowe Ochrony Przyrody) działające przy Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.
Duduś - brzydkie kaczątko, czyli wiejski burek z okolic ruchliwej szosy, na którego nikt nigdy nie zwracał uwagi.
Po oddaniu właścicielowi Aresa znalezionego w mróz na stacji benzynowej na odludziu, w drodze powrotnej do domu zgarnęłam wiejskiego burka, którego obserwowałam już od jakiegoś czasu.
Pies wygłodzony, rzucał się na suchy chleb.
Zaniedbany, pod stertą futra wystające żeberka.
Zarobaczony, w kupie mnóstwo członów tasiemca.
W życiu nie był w domu, do tej pory boi się wchodzić do pomieszczeń, wchodzić i schodzić po schodach.
Nawet nie w głowie mi wywieszać ogłoszenia, że właściciel poszukiwany.
Jeśli miał właściciela, to ten już powinien zacząć się wstydzić!
Duduś trafił do mnie na tymczas i z dnia na dzień rozkwita psiur.
Z kotami nie ma żadnego problemu, to one go zdominowały.
Jest czysty, wytrzymuje moje wyjścia do pracy.
Do innych psów na podwórku bardzo przyjazny.
Na smyczce flexi prowadzi się go z całą przyjemnością.
Szukamy mu domu.
I im szybciej go znajdzie, tym szybciej trafi do mnie na tymczas kolejny potrzebujący psiur.
Kontakt w sprawie adopcji: 505-895-702
Z ogromną radością odebraliśmy aż trzy wielkie paczki wyprawki dla miauczykotków od Pani Anny Bigda.
Pani Aniu dziękujemy i gwarantujemy, że nie zmarnujemy ani jednej chrupki z tych paczek:-)
Dary w postaci karmy bądź żwirku to dla nas niewyobrażalna pomoc.
Wszystkich zachęcamy by poszli w ślady Ani i podesłali nam przynajmniej jedną paczuchę;-)
Na zdjęciu ślepy Gremliś (bardzo uradowany z darów) i jedyny domownik z całej sfory Placek (to pierwszy mój tymczas. Niestety nomen omen i Placek cierpiał do czasu gdy orzekłam go swoim "prywatnym" na zapalenie trzustki).
Czwartek wieczór na stacji benzynowej w Starowej Górze. Dookoła pola, las, zabudowania dopiero w dalekiej oddali, bardzo ruchliwa trasa z Łodzi do Katowic.
Po stacji od samochodu do samochodu, od człowieka do człowieka biega zdezorientowany DUŻY pies.
Niesamowity mróz!
Jedna z naszych Opiekunek dowiedziała się o małym kotku chroniącym się w te mroźne dni w silnikach samochodów.
Kotek na osiedlu pojawił się znikąd. Do tej pory nikt tego kotka nie widywał.
Podejrzewamy, że albo go ktoś tam podrzucił, albo się komuś zagubił.
Mały kociak bez znajomości terenu w takie mrozy nie miał szans na przeżycie.
Kociak był bardzo wystraszony, jednak dzięki determinacji łapiących Pań w końcu udało się go zwabić do klatki-łapki.
Teraz Tymek jest już bezpieczny w domu tymczasowym i pilnie wyczekuje swojego nowego opiekuna.
Tel. 505-895-702
Dziękujemy ponownie Pani Kasi i Pani Monice.
Za okazałą paczkę, która wzbudziła nie lada zainteresowanie wśród naszych miauczykotkowych tymczasów.
Dzięki Wam udaje nam się coraz częściej rozpieścić podniebienia kociaków karmą wyjątkowo smaczną i dobrą!
Na zdjęciu Wesoły, Wesoła i Tygrysia, które cały czas czekają na nowe domy!
Dziękujemy Pani Monice Sojda i Pani Kasi Buczkiewicz za zakup specjalistycznej karmy dla chorego kotka Garfilda.
To już nie pierwsza kocia wyprawka, którą dostaliśmy od naszych Przyjaciółek.
"...nasz stosunek do zwierząt jest miarą człowieczeństwa..."
Jedno proste,mądre zdanie, które zmusza nas do refleksji i oceny samych siebie.
W tym miejscu chcemy podziękować Pani Izabeli Nowak, która od dawna wspiera nas i pomaga adoptując wirtualnie kolejnego zwierzaka.
Jasio, kotek po przejściach będzie miał Opiekuna.
Dziękujemy za dobroć i przykład Prawdziwego Człowieczeństwa!
Na prośbę wirtualnej opiekunki Pani Iny naszego Gremlinka (dla Przyjaciół Gremisia) porobiliśmy dzisiaj kilka zdjęć.
Gremiś musiał mieć usunięte oba oczka. Niestety jeszcze nie znalazł domu.
Trochę choruje obecnie, bo w domu tymczasowym jest kotka przewlekle chora, która non stop zaraża inne koty. Niestety takie są "uroki" przepełnionych tymczasów.
Jeśli ktoś z Was chciałby go adoptować to proszę o kontakt pod numerem: 505-895-702.
Ślepe kotki są wyjątkowe! Czułe, delikatne i pokazują nam świat od zupełnie innej strony. Warto to przeżywać razem z Gremisiem i zostać jego opiekunem. Adopcja możliwa w Łodzi i Warszawie.
Kolejny telefon, kolejna interwencja - krótkie, lakoniczne zdanie: "wśród gromady nieoswojonych kotów jest jeden, który podchodzi do ludzi, łasi się."
Podchodzi to za dużo powiedziane, on stara się utykając podejść, aby dostać coś do jedzenia.
Widok, jaki zobaczyliśmy wzruszyłby chyba serca najtwardszych - kuśtykający, przeraźliwie chudy kot.
Jedynie po oczach zwierzątka można poznać, że nie jest dziki.
Z trudnością, lekko podskakując podszedł i zaczął się ocierać o nogi.
Decyzja oczywiście jedna - potrzebna szybka pomoc.
Wizyta u weterynarza i diagnoza - kot młody (około 1,5 roku), wykastrowany i... długotrwale męczony.
A w wolnych chwilach (? czyli wtedy, kiedy powinniśmy spać) budujemy styropianowe budki dla kotów.
Zachęcamy wszystkich do takiej wieczornej aktywności!
Potrzeba: styropianu (grubość min. 6 cm), kleju do styropianu (mało śmierdzący), folii stretch, foli malarskiej, ciemnej, gąbki, słomy, trochę taśmy klejącej... i odkurzacz pod ręką.
Koszt budki to ok. 30-40 zł.
Uwaga!
Budki można ustawiać tylko w bezpiecznych dla kotów miejscach, najlepiej ogrodzonych, tak by nie mogły się tam dostać niepożądane osoby.