VIVA

COVID na polskiej fermie norek

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

W Polsce potwierdzono pierwszy przypadek COVID na fermie norek.

W innych krajach doszło już do wielu takich przypadków. Co więcej, w Danii naukowcy wykryli, że wirus u norek może mutować.
Jest to o tyle problematyczne, że SARS-CoV-2 może się przenosić z norek na ludzi. Pisaliśmy o tym m.in. tutaj.
Francois Balloux dyrektor Instytutu Genetyki UCL (University College London) tłumaczy, że uśmiercenie norek w jego ocenie uzasadnione jest nie tyle z mutacją, co faktem, że fermy stanowią „rezerwuar COVID-19”. Dodaje, że „norki regularnie uciekają, a nie chcemy ryzykować przenoszenia się wirusa na dzikie zwierzęta”.

COVID na polskiej fermie norek

Badania norek na fermach pod kątem zarażenia wirusem zaczęto wprowadzić w Polsce stosunkowo późno. Dobrze jednak, że w końcu do tego doszło.

Na początku lutego Twitterze Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi pojawił się wpis:
„Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi został poinformowany 30.01.2021 r. po południu przez dyrektora Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach o potwierdzeniu pierwszego przypadku zakażenia SARS-CoV-2 u zwierząt futerkowych (norki) w Polsce.”
Inspekcja Weterynarii wykryła wirus na fermie w woj. pomorskim na terenie powiatu kartuskiego. W związku z tym służby przystąpiły do zabicia norek, zgodnie z postanowieniem Ministerstwa.

Hodowcy norek biją na alarm

Do akcji szybko włączyli się futrzarze. W tym, nie inaczej… Szczepan Wójcik. Jednym z głównych argumentów przeciwko działaniom na fermie był brak odszkodowań dla hodowców w przypadku konieczności zabicia wszystkich norek.
W obronę futrzarskich interesów włączył się też Tadeusz Rydzyk.
– Znaleziono kilkanaście zakażonych norek i każą mu wybić wszystkie norki. Człowiek oszacował straty na 10 milionów złotych i nie dostanie żadnej pomocy, a jeszcze ma kredyty – skomentował w Radiu Maryja.
Co jednak istotne – 10 mln odszkodowania oznacza niemal 800 euro za każdą zabitą norkę. Tyle hodowca nie dostałby na aukcji skór nawet za najlepszej jakości futro.

COVID na innych fermach norek

Pojawienie się wirusa na innych fermach to tylko kwestia czasu. Choć to straszne, że zwierzęta na fermie został zabite, trzeba pamiętać, że o cierpieniu zwierząt mówimy po każdym uboju. Dlatego, że to W OGÓLE nie powinno mieć miejsca. Cały ten chory przemysł nie powinien mieć racji bytu. Tymczasem futrzarze mówią o cierpieniu zwierząt tylko wtedy, kiedy z tego cierpienia nie mają zysku. Wtedy zaczyna się lament… czyli dokładnie teraz.
Przypomnijmy, że pod względem liczby norek zabijanych na futro jesteśmy drudzy w Europie, a trzeci na świecie. Jest to więc poważne zagrożenie. W innych krajach z tego względu przyspieszono wprowadzenie zakazu i zamykanie ferm. W końcu żadne państwo nie chce wybuchu pandemii zmutowanego SARS-CoV-2. Żadne nie chce być drugim Wuhan. A do tego może prowadzić dalsze zezwolenie na hodowlę norek w naszym kraju.