VIVA

Rusza sezon na „tradycyjne” dręczenie karpi

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
żywe karpie na targowisku w Łodzi
Żywe karpie na targowisku w Łodzi

W sklepach wielkopowierzchniowych stanęły już pierwsze baseny z żywymi rybami. Co zrobić, jeśli widzicie karpie przetrzymywane w złych warunkach w sklepach lub na targowiskach? Radzimy jak reagować i kogo powiadomić o nieprawidłowościach.

Choć niemal wszystkie sieci handlowe wycofały się już ze sprzedaży żywych karpi – wciąż kilka z nich będzie miało w tym roku baseny z żywymi rybami. Taka sprzedaż odbywać się będzie w mniejszych sklepach, a żywe karpie na pewno pojawią się również na targowiskach.

Podejrzewamy, że w tym roku sprzedaż żywych karpi przeniesie się na targowiska. Wciąż mamy, nieliczną na szczęście, grupę Polek i Polaków, którzy hołdują niechlubnej tradycji, wywodzącej się z biedy PRL-u i  nie wyobrażają sobie Świąt Bożego Narodzenia bez karpia pływającego w wannie. I to właśnie do tych konsumentów skierowana jest ta archaiczna oferta – mówi nasza aktywistka, Anna Plaszczyk.

Nowa, świecka tradycja

„Tradycję” tę zapoczątkował PRL-owski minister przemysłu Hilary Minc, prowadzący w 1947 r. morderczą w gospodarczych skutkach bitwę o handel. W zniszczonym wojną kraju brakowało niemal wszystkiego, a nastroje społeczne były fatalne. Minc szybko zrozumiał, że masowy, łatwy i szybki sposób hodowli karpia, może być rozwiązaniem licznych problemów z żywnością w powojennej Polsce. Tym bardziej, że nie było konieczności używania do niej zniszczonej w czasie wojny floty rybackiej.

Zapewnienie stałych dostaw karpia do sklepów okazało się jednak w praktyce nierealne. Dlatego wymyślono hasło „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce”. Bo uszczęśliwić obywateli raz w roku było zdecydowanie łatwiej, niż na co dzień. Polacy, z braku jakichkolwiek innych perspektyw, cieszyli się z możliwości kupienia ryby przed świętami.

Ale skąd wzięła się „tradycja” przynoszenia do domu żywej ryby? Dystrybucja karpia, nawet tylko przed świętami, nastręczała wielu kłopotów. Zaczynała się już w listopadzie i trwała nieprzerwanie do samej Wigilii. W powojennej Polsce w gospodarstwach domowych nie było lodówek. A ryby psują się bardzo szybko. W tej sytuacji dystrybuowano żywe karpie, a klientowi ostatecznemu pozostawiano konieczność utrzymania ich w świeżości, czy też przy życiu, aż do Wigilii Bożego Narodzenia. 

Wystarczyło kilka dekad by coś, co wynikało z biedy i niedostatków PRL-u, stało się rzekomą tradycją. Tradycją, bez której część Polek i Polaków nie wyobraża sobie Świąt. Tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w XXI wieku w ogóle zrezygnować ze sprzedaży żywych ryb. Dziś przecież już każde gospodarstwo domowe dysponuje nie tylko lodówką, ale również zamrażarką. Podobne znajdują się w absolutnie wszystkich sklepach. System przetwórstwa również jest wysoko rozwinięty, w związku z czym przygotowanie oferty zastępującej sprzedaż żywych ryb nie powinno stanowić problemu. Co więcej – stworzyłoby to warunki do rozwoju przedsiębiorstw i zatrudnienia nowych pracowników.

Zmiana społeczna

Od kilku lat, w ramach kampanii Krwawe Święta, prowadzimy intensywną kampanię informacyjną, dotyczącą dobrostanu ryb.

To jedna z tych kampanii, w którą angażuje się najwięcej prywatnych osób, zwykłych klientek i klientów sklepów. Nie jest to zaskakujące, bo karpie to jedyne zwierzęta, których cierpienie jest wystawione na widok publiczny. Konsumenci są narażeni na oglądanie go podczas zakupów przez cały grudzień. Widzą, że ryby są utrzymywane w brudnej wodzie, poranione, rzucane, pakowane żywe do plastikowych siatek bez wody. I nie mogąc na to patrzeć – reagują. Nagrywają filmy, robią zdjęcia, informują organizacje społeczne i odpowiednie służby. Gdyby w ten sam sposób handlowano kurami, świniami czy krowami na pewno społeczeństwo reagowałoby równie energicznie – tłumaczy Anna Plaszczyk.

Zgodnie z badaniami CBOS z marca 2018 roku 86% Polek i Polaków popiera postulat wprowadzenia zakazu transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie. A sieci handlowe dostrzegają tę zmianę społeczną i wycofują żywe karpie z oferty.

Zmiana społeczna wyprzedza w tym przypadku zmiany prawne. Bo choć ustawa o ochronie zwierząt chroni przed bólem i cierpieniem wszystkie kręgowce, w tym ryby, i nakazuje zapewnienie im warunków bytowania zgodnych z potrzebami gatunkowymi, to przez instrukcję Głównego Lekarza Weterynarii, dopuszczającą do przenoszenia żywych karpi bez wody, w Polsce doszło do masowego i systemowego łamania praw karpi. I choć od lat walczymy o zmianę treści tej instrukcji i doprecyzowania przepisów ustawy o ochronie zwierząt w tym zakresie, niezadowolenie klientów z okrutnego traktowania ryb zmieniło rzeczywistość w sposób nieoczekiwany głownie dla producentów karpi – mówi adwokat Katarzyna Topczewska.

Sklepy rezygnują ze sprzedaży żywych karpi

Sklepów, sprzedających żywe karpie, z roku na rok jest coraz mniej. W tym roku nie kupimy ich w Auchan, Tesco, Kauflandzie czy Sellgrosie. Takiej oferty nigdy nie miały dyskonty, takie jak Lidl czy Biedronka. Carrefour zadeklarował niedawno, że rownież wycofuje się z tych praktyk. W tym roku w sklepach sieci wciąż będzie można zobaczyć baseny z żywymi rybami, ale klient nie będzie mógł już kupić żywych karpi. Pracownicy mają je zabijać na miejscu, a od przyszłego roku baseny ostatecznie znikną ze sklepów. Na półki trafiać będą już tylko przetworzone karpie, np. w postaci półtusz czy dzwonków. Jednak prawdopodobnie żywe karpie wciąż będą sprzedawane w mniejszych sklepach i na targowiskach, na ktorych trudniej jest wymóc zmiany.

Jak reagować?

Co powinno nas zaniepokoić? Ryby pływające w brudnej bądź spienionej wodzie. Brak natleniania basenów. Ryby pływające przy powierzchni i usiłujące oddychać ponad wodą. Duże stłoczenie ryb w małej ilości wody. Karpie poranione, śnięte, pływające bokiem lub do góry brzuchem. Martwe ryby w zbiornikach z żywymi. Przetrzymywanie żywych ryb poza basenem, na przykład w skrzynkach lub miskach. Rzucanie karpiami.  Podnoszenie ryb za skrzela. Zabijanie ryb bez ogłuszania. Sprzedaż żywych karpi w plastikowych siatkach bez wody.

Radzimy co zrobić, jeśli jest się świadkiem takiego złego traktowania karpi podczas przedświątecznej sprzedaży. Zaczynamy od wykonania filmu i zrobienia zdjęć, które będą dowodem w sprawie. Następnie trzeba wezwać policję, powołując się na ustawę o ochronie zwierząt (art. 6 ust. 2 pkt 18). Ponieważ przetrzymywanie karpi bez wody, utrzymywanie rannych ryb w zbiornikach, rzucanie nimi, podnoszenie za skrzela czy wreszcie sprzedaż do plastikowych worków bez wody czy nawet z osławionymi „kratkami” jest znęcaniem się nad zwierzętami – policja nie może odmówić przyjazdu i podjęcia czynności. Po powrocie do domu warto powiadomić inne służby, które odpowiadają za kontrole sprzedaży ryb – Inspekcje Weterynaryjną i Sanitarną. Wzory pism do służb udostępniliśmy na stronie kampanii Krwawe Święta pod tym adresem. Apelujemy też, aby filmy i zdjęcia wraz z opisem sytuacji przesyłać mailem do nas na adres ryby@viva.org.pl

Kampania społeczna Krwawe Święta

Co jeszcze możecie zrobić dla karpi? Więcej o naszej akcji Krwawe Święta przeczytacie tu. Petycję o zmiany prawne w zakresie sprzedaży żywych ryb możecie podpisać tu.