VIVA

Wrocławska prokuratura na wniosek Vivy! wznowi śledztwo w sprawie znęcania się w zoo nad misiem Mago.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Umorzyła je w grudniu Prokuratura Rejonowa Wrocław Śródmieście. Jednak Hanna Wojciechowska z Prokuratury Okręgowej uznała, że decyzja ta została wydana przedwcześnie, bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych czynności. Jej zdaniem trzeba m.in. jeszcze raz przesłuchać byłego dyrektora ogrodu Antoniego Gucwińskiego i ustalić, kto wydał decyzję o zamknięciu misia w więzieniu.<br />Niedźwiedź brunatny Mago spędził 10 lat w niewielkim betonowym karcerze na zapleczu wrocławskiego zoo. Gdy opisaliśmy jego sytuację, 13 września śródmiejska prokuratura postanowiła sprawdzić, czy nie doszło do przestępstwa znęcania się nad zwierzętami. Po trzech miesiącach umorzyła śledztwo z braku dowodów. Opierając się na raportach z kontroli przeprowadzonych w zoo przez powiatowego lekarza weterynarii i wojewódzkiego konserwatora przyrody, prokuratura uznała, że Mago jest w dobrej kondycji. Przyjęła też tłumaczenie byłego dyrektora zoo Antoniego Gucwińskiego, że przez 10 lat nie miał co zrobić z misiem, bo nie było pieniędzy na odpowiednie zabezpieczenie wybiegu, a żadne inne zoo go nie chciało. Decyzję o umorzeniu badała i zaakceptowała Prokuratura Okręgowa.

Wtedy zaprotestowała Fundacja VIVA! – Akcja dla Zwierząt. – Trzymanie przez tyle lat niedźwiedzia brunatnego na kilku metrach kwadratowych zamkniętego, betonowego pomieszczenia to znęcaniem się nad nim, a więc przestępstwo w myśl ustawy o ochronie zwierząt – tłumaczy Cezary Wyszyński, szef VIVY!

W styczniu organizacja wniosła zażalenie na umorzenie. Przekonywała, że prokuratura nie powołała specjalisty, który zna się na etologii i dobrostanie zwierząt trzymanych w niewoli. Poza tym VIVA! uważa, że dyrektor zoo miał dużo czasu i możliwości, aby zdobyć pieniądze na zabezpieczenie któregoś z wybiegów, które zwalniały się, gdyż niektóre zwierzęta opuszczały ogród.

Tym razem – po zażaleniu VIVY! – Prokuratura Okręgowa nakazała wznowić śledztwo. Prokurator Wojciechowska uznała, że dyrektor Gucwiński musi udowodnić dostatecznie swoje wysiłki, które – jak twierdzi – czynił, aby misia się pozbyć lub zmienić mu warunki na godziwe. Uznała też, że biegły specjalista musi ocenić stan zdrowia misia. To ostatnie może być trudne, gdyż dziś Mago jest w całkiem innej sytuacji – od kilku tygodni, dzięki nowemu dyrektorowi zoo Radosławowi Ratajszczakowi wyszedł z karceru i szczęśliwie hasa po wybiegu razem ze swoimi córkami. – Dochodzi do siebie, jest coraz weselszy i żywy – mówi dyrektor Ratajszczak. Od marca dyrektor Antoni Gucwiński nie pracuje już w zoo.<br />http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4001642.html