VIVA

Kolejny tragiczny wypadek koni z Morskiego Oka

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
koń leżący na asfalcie po wypadku na trasie do Morskiego Oka

We czwartek, 18 czerwca w okolicach południa miał miejsce kolejny wypadek koni z Morskiego Oka. Konie oczekujące na kurs z Morskiego Oka na postoju na Włosienicy spłoszyły się i pobiegły w dół trasy. Kilkaset metrów dalej uderzyły w bariery okalające drogę. Jeden z koni w stanie ciężkim podobno miał trafić do ubojni. To po raz kolejny potwierdza, że transport konny do Morskiego Oka powinien zostać zlikwidowany.

Spłoszone konie

Z ustaleń Fundacji Viva wynika, że podczas postoju na Polanie Włosienica dwa konie spłoszyły się i pobiegły w dół trasy. Ale wbrew oficjalnym informacjom nie przestraszyły się nisko lecącego helikoptera TOPR. Zgodnie z relacją wielu świadków helikopter przeleciał na kilka minut przed spłoszeniem się koni. Dodatkowo wbrew informacjom podawanym przez policję – w trakcie dramatycznego wypadku koni woźnicy nie było na wozie. W chwili spłoszenia zwierząt był on kilka metrów od wozu i próbował go gonić. A zgodnie z regulaminem wozacy, wykonujący transport konny do Morskiego Oka, nie mogą pozostawiać koni bez opieki.

Galopujące w dół trasy konie na śliskiej nawierzchni przed zakrętem wpadły wprost na bariery okalające drogę. Jeden z koni wylądował w rowie, na plecach, z poważnymi obrażeniami ciała, w tym pęcin i ścięgien. Drugi przewrócił się przed barierami i został najechany przez wóz. To świadkowie uwolnili zwierzę spod wozu i poprzecinali paski od uprzęży i chomąt, które podduszały zwierzęta. Na szczęście drugi koń doznał mniejszych obrażeń. Ale po uwolnieniu spod wozu przerażony biegał po drodze. 

Koń, który doznał poważnych obrażeń, po wypadku na trasie do Morskiego Oka

Akcja ratunkowa?

Zgodnie z informacjami udzielonymi nam przez TPN po wypadku koni na trasie do Morskiego Oka cierpiącego konia z rowu wyciągały 3 zastępy straży pożarnej. Ale zaraz po tej operacji koń, prawdopodobnie z uszkodzonymi ścięgnami i licznymi obrażeniami kończyn, został załadowany do samochodu i został przetransportowany do stajni, a stamtąd miał trafić do rzeźni. Jednak prawdopodobnie po ujawnieniu przez nas tych informacji podjęto jednak decyzję o eutanazji cierpiącego zwierzęcia. 

Turyści, będący świadkami tego wypadku, relacjonują, że tylko cudem nikt z idących drogą ludzi nie ucierpiał. Ponieważ tego dnia padało i turyści korzystali z peleryn przeciwdeszczowych – nie słyszeli nadchodzącego niebezpieczeństwa. Gdyby nie ostrzeżenia innych turystów – mogło dojść do kolejnej tragedii, w której ofiarami byłyby także ludzie.

Pomóż nam to zakończyć!

Chcesz nam pomóc zakończyć cierpienie koni z Morskiego Oka i zakończyć transport konny do Morskiego Oka? Prosimy, podpisz petycję!

To kolejny wypadek koni z Morskiego Oka na przestrzeni ostatnich kilku lat. Więcej informacji o wypadkach koni na trasie do Morskiego Oka znajdziesz na stronie kampanii Ratuj Konie.